Księga


było

2011
Marzec
2010
Luty
2009
Grudzień
Październik
Wrzesień
Sierpień
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2006
Grudzień



inne światy

.Wrzosowy Glonojad.
Olen.
.martel.
K. w obrazach
w tak zwanym międzyczasie czyli .Czerwony Kapturek.
.chmurografika.
.tyle.
.noc.
Tomasz.
.woda.
.Pacif.
.Last.
.nieprzenikniona.
6o sekund.
.po prostu.
jeśli mam w coś grać to tylko w .Samorosta.
wznowiony kabaret wizualny
.jednoręki bandyta.



























wszelki wypadek 2011-03-11

Odkryłam, że w mojej Krainie Czarów są nie tylko kwiaty, te piękne i trujące i te prosto z łąki.
Niestety są tu też strome skały i głębokie przepaście zaściełane mleczną mgłą. A ja coraz bardziej zaczęłam obawiać się, że kiedyś poślizgnie mi się noga. Nieuchronnie musi to nastąpić.
Dlatego wracam z moim neurotyzmem- chcę sobie utkać trampolinę ze słów.


Na wszelki wypadek.


Człowiek współczesny
spada we wszystkich kierunkach

równocześnie
T.R.


Ze specjalną dedykacją dla dawnych stałych bywalców, o ile jeszcze tu bywają
Miss Perfect


dziennik pokładowy: dzień 2 2010-02-16

W swym mieście z domami bez pięter
grasz z Czartem o niebo w tym piekle,
które Bóg wyprawił nam


Pogrążania się w marazmie dzień kolejny- kiedy średniowieczna Polska nie chce powiedzieć do Ciebie ani słowa, a czekolada przestaje smakować. Nadpsuta atmosfera poddaje się dalszemu rozkładowi i oczekiwany jest powrót do przeszłości. Właściwie to nic się nigdy nie zmienia. Tylko pozory. W radio dziwne dźwięki, równie dziwne dźwięki wydaje kot, bardzo zimno, kawa nie działa; w takiej atmosferze nie da się nic, a co dopiero pracować.


rocznicę uczcijmy szampanem 2009-12-30

Kolejny rok pisania, w sumie to już trzy.
Pod względem "pisarskim" mało aktywny, gdyż jak już ktoś zauważył, jeśli jest dobrze to nie ma o czym pisać. Owszem, wiele róż na ścieżce, ale kolczastych, takich prawdziwych. Tylko po co pisać o kolcach i drapać na nowo. Ta mentalność już mnie opuściła. 
Pod każdym innym względem rok aktywny, czasem aż za bardzo.
Nie, nie robię podsumowania roku 2009, jak wielu o tej porze. Robię podsumowanie roku mojego życia. A że zbiega się ono z datą przedostatniego dnia dekady to już czysty przypadek. Nie lubię podsumowań. Dają wrażenie, że coś się kończy i odcina.


Już zapomniałam po co było mi to miejsce, jednak dzięki niemu widzę jak inaczej było 365 dni temu. Inna byłam ja. Inne było moje życie i inaczej je widziałam. Dziś żyję dokładnie tak, jak obawiałam się żyć rok temu, dokładnie takim życiem jakiego nie mogłam sobie wyobrazić. Innego życia już mi nie trzeba. Na wieki wieków. Amen.
I niech to zdanie świadczy jakie było minione 12 miesięcy mojego bytowania.
Innego życia już mi nie trzeba.


PS. Postanowień noworocznych nie będzie.


vuelo al sur 2009-12-26

"I długo wyobrażam przedmiot mej miłości,
Ociągając się biernie na snu prześcieradle."
J.I.


Zabrakło ciepła. Jest zimno, za zimno. Zabrakło bezpieczeństwa. Boję się. Zabrakło pomruków. Jest za cicho, za głośno. Zabrakło obecności. Są miedziane drucik, myśli. Zabrakło dotyku. Jest obco, samotnie, jest fantazja. Zabrakło zapachu. Nie czuję.
Myśl, myśl; tylko to Cię może uratować. Przypominaj, pamiętaj, wspominaj, śnij. Już niedługo, już niedługo.
Już niedługo tęsknotę ukoi, zastąpi pocałunek.


"Tęsknotą dziś przeszyty,
Tu przy samotnym stole,
Schwytany w widm niewolę,
Na tysiąc dni rozbity,
Gromadzę te wizyty
W kłąb jeden opętany.
W nerw jeden - wszystkie rany,
Ach, dzisiaj już szczęśliwy,
Ach, dzisiaj już kochany,
Daleki i pijany"
J.T.


My god grew and killed the daises 2009-12-25

Już wiem dlaczego piszę tylko będąc tutaj. Tu świat jest inny. Gorszy. Tutaj przekonuję się, że tutaj nic dla mnie nie ma. To, co moje jest tam daleko. Tutaj muszę szukać ukojenia w słowach. A słowa zamieniają się w kamienie i krwawią. Skarga rzuca się przez okno i tonie w zaspie czarnego śniegu. Dokładnie tam, gdzie utonęła wiara w złudzenia i siłę litości. Wnioski: nie należy być sentymentalnym.


zanim wstanie siwy świt i ze mną wygra 2009-10-08

A co gdyby szczyt emocji wyblakł? Zastąpiony przez mglistą depresję rutyny, którą bezskutecznie stara się zapełnić innym szczytem, równie blednącym. Niby nic.
Ale może to wina zapomnienia amuletu. I nic wtedy nie blaknie, tylko się zaciera na czas określony. Może receptą jest wciąż oblewać szczyt barwami, coraz to nowymi, może trzeba posiadać zabarwiony intensywnie myślami amulet. Bo w końcu lepiej zapobiegać niż leczyć. Choć ja przecież o tym nie wiem.


ulica Wietrzna 9 2009-09-30

Kolejna zmiana adresu; tym razem może na lepsze.
I od razu rozsypana sól...
Ale Diabeł czai się za plecami, po lewej stronie. Więc czym prędzej szczypta przez lewe ramię. Giń, przepadnij, maro nieczysta! Może pomoże; może babcie miały rację.


Poczekajmy teraz na skutki soli na podłodze. Nadejdą niezwłocznie.
Hmm, czyżby ktoś pukał?


Panno Mary, Panno Mary Jak rośnie ogród Twój? 2009-08-23

Czas podjęcia decyzji minął już dawno.

Podjęłam ją właśnie teraz, bogatsza o jeden miesiąc. Decyzja wiąże się z wejściem do labiryntu, u którego końca czeka wieczne, słodkie zmęczenie, prywatny kociołek na końcu tęczy.

Oto klucz do ogrodu.
Do świata, w którym już nie ma zasad, gdyż runęły z wstrząsającym szmerem. Tu chmury są słone i zmęczone, tu trawa brudzi barwą a wiatr szeleści papierem, tu w korzeniach liliowego drzewa słowa mieszają się ze słodkim dymem.

Oto klucz. Daję Ci Go.


just lingering 2009-06-22

W pokoju półmrok,bo aura nie sprzyja. I puste kubki po herbacie, bo się nie chce wynieść. Nie wiem co się dzieje, bo słuchawki na uszach i nie chce się wstać z łóżka.
Niepokój co to będzie,  jak to będzie, bo powiedziano, że kobieta musi udowadniać swoją niezależność, a ja przecież jestem kobietą. Tylko teraz na tej niezależności chyba nie dam rady długo albo się zamęczę; na śmierć. I nie chcę tak, bo przecież niezależność. I nie chcę, bo przecież nigdy nie wiadomo. I nie chcę, bo bywa różnie. I nie chcę. A chyba muszę.
I niepokój.
I się nie chce wstać, bo apatia. I  zniechęcenie jakieś, bo kilka dni to za dużo. I gorzej, bo oprócz kilku dni jeszcze kilka dni. I beznamiętnie, bo to za długo. I  źle, bo gdzieś dalej jest lepiej. I ja tam chcę być, bo cieplej i bezpieczniej i bliżej. I można nie myśleć, bo nic się nie liczy. I można zasnąć, bo można oprzeć głowę na ramieniu.


przypowieść o Toruniu 2009-06-21

Tak jakoś mi wychodzi, że ostatnio piszę tylko będąc Tu. Tak jakoś te różowe ściany... Tym razem Tutaj będąc myślę sobie, że to nie jest dobre miejsce dla mnie.
Myślę sobie co by mi zostało, gdyby nie Mój Toruń i wszystko, co w Nim.
Toruń z gotykiem, z Wozownią, z tłocznym bulwarem i brudną Wisłą , Toruń z Moimi miejscami, ulicami, z ławkami przed  WFAIS, ze złym i podstępnym UMKiem, który pożera co semestr studentów. Gdyby nie wszystkie kościoły Torunia z ich rzeźbami, ołtarzami barokowymi i malowidłami gotyckimi, z wieżami wysoko ponad wszystkim, zimnymi wnętrzami z kamienia sprzed wieków, i nawet z inscenizacjami Grobu Pańskiego. Gdyby nie Tanie Wtorki z Kusturicą, instalacje z worków na śmieci, niemimetyczne abstrakcje w kolorach tęczy i akademickie pejzaże, które od miesięcy, wiele razy  fotografuję na jednorazowym pozwoleniu na robienie zdjęć. Gdyby nie kamienice z ornamentem, od których boli szyja, gdy się patrzy na nie a nie na ziemię. Bo po co na ziemię, kiedy można wyżej?
Gdyby nie zboczeni Historycy Sztuki i cała ta katedra ludzi, którzy dawno zgubili się w realnym świecie. Stosy papieru do przeczytani, zrozumienia, pokochania. Gdyby nie te studia, które teraz są moim życiem, moim celem, moim wszystkim. Gdyby nie to, że to moja pasja, że to właśnie chcę i inaczej nie będzie.
Gdyby nie Mój Toruń z absurdem pełzającego kreta i skarpetki szarej, dziecięcej.
Gdyby nie ta rotacja tematów, gdyby nie to bezkarne lenistwo cytrynowe, niesamotne. Gdyby nie to ciepło, te włosy rozczochrane, niedające się ułożyć, gdyby nie te bałagany w głowach, te brudne myśli,  gdyby nie to, że bardziej już nie można choć by się chciało.
Gdyby nie tarzać się po trawie z nożem, gdyby nie wylewać wina na koc, gdyby nię śpiewać Sto Lat, gdyby nie tańczyć na  rurze, gdyby nie rzucać komentarzy bez kontekstu, gdyby nie to całe zło to by było nudno.
  Gdyby nie te oczy, usta, dłonie, zapach to by było źle.

Ale na szczęście mam Mój gotycki Toruń z całą jego zawartością.




|








  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]